Zamieniłam „kompleksy” na „niedoskonałości” ;)

Zamieniłam „kompleksy” na „niedoskonałości” ;)

To dużo większa zmiana niż tylko w nazewnictwie. Z niedoskonałościami można żyć w zgodzie. Zmieniłam mój sposób patrzenia na samą siebie. Stało się to bardzo szybko, kiedy tylko postanowiłam „wziąć się za siebie” i rozpoczęłam regularny domowy fitness. Potrzebowałam zaledwie kilku dni, zmieniłam szczegół, a zmiany od razu były kolosalne! Potem było już tylko lepiej i tak jest do dzisiaj.

Co oznacza zamiana moich kompleksów na niedoskonałości? To, że przestałam się wstydzić tego, że nie jestem idealna! Patrzę na zdjęcia pięknych trenerek fitness: mają piękne podniesione pośladki, ich biust ledwo mieści się w opiętych topach, mają talie osy, a na brzuchach kaloryfery. Pięknie to wygląda. Podziwiam je, bo taki wygląd musi być wynikiem ciężkiej pracy na siłowni. Ale nie zazdroszczę. Po co?! Wiem, że mało prawdopodobne, że ja kiedyś będę tak wyglądać. Każda sylwetka jest inna, a moją zamiast krągłości charakteryzują trójkąty, prostokąty i kwadraty! Cieszę się i nimi. Dobrze, że moje kanciate kształty są w rozmiarze XS, o to akurat mogłam sama zadbać. Na naturalny rozmiar biustu, czy widoczne rozstępy na brzuchu nie mam wpływu i już!

 

W rozmiarze S są też moje cycki… Dawniej do podtrzymania potrzebowały biustonosza z miseczką D, a nawet E. Potem urodziłam i wykarmiłam moje dzieci, a jeszcze później zaczęłam biegać i trenować fitness. Dziś cieszę się jeśli brafitterka dobierze mi C, co przy niektórych modelach stanika jest możliwe, pod warunkiem, że ich obwód nie przekracza 70 cm. Trudno upierać się, że mój biust jest doskonały. Prawdopodobnie nie jest nawet ładny. Ale mnie się podoba, mojemu mężowi chyba też. Z resztą nawet on niewiele miałby w tej kwestii do powiedzenia, nawet gdyby mu się coś nie podobało. On moich cycków nie nosi, haha 😉

Ciągle da sie je w miarę poprawnie „ułożyć” w bikini, tak jak na przykład na zdjęciu dołaczonym do tego wpisu. To jest właśnie jedna z moich niedoskonałości, która dawniej była kompleksem. Oznacza to, że uwielbiam moje cycki, choć wiem, że do sesji dla Playboya się nie nadają!

Mam też duży nos;-) Ale jest mój. Co z tego, że duży? Moja twarz mi się podoba, nawet z tym nosem. Myślę, że gdybym go zmniejszyła, mogłabym osiągnąć efekt Jennifer Grey (to ‚Baby’ z filmu „Dirty Dancing”), czyli zmieniłabym się nie do poznania. Bo przecież duży nos mam od zawsze, to element mojej osobowości. A że komuś może przeszkadzać? W dupie to mam! Mnie się podobają moje selfie i będę ten nos nosić dumnie! Przynajmniej dopóki nie dorobię się fortuny… 😉

Medycyna estetyczna daje mi możliwość poprawienia tego co niedoskonałe. Nie korzystam jednak z tej możliwości. Nie widzę powodu, dla którego miałabym poddać się takiej operacji. Korekta nosa czy biustu dużo kosztuje, a ja mam inne wydatki. Jeśli pewnego dnia stwierdzę, że mam tyle kasy, że operacja plastyczna to żaden koszt, być może wezmę pod rozwagę taką możliwość. Chociaż szczerze wątpię. Lubię to co widzę w lustrze, mało prawdopodobne żeby zmieniło się to pod wpływem zasobności mojego portfela.

Na szczęście nie muszę się teraz nad tym zastanawiać: PÓKI CO CZĘŚCIEJ BRAKUJE MI GOTÓWKI NIŻ DUŻYCH CYCKÓW!

Chodzi o to, że te dwa/trzy lata temu „wziąć się za siebie” w moim wykonaniu nie oznaczało „wyrzeźbić się dla innych”, ale „zadbać o zdrowie i wygląd, jaki mnie będzie odpowiadać”. Jeśli mówię, że jestem szczęśliwa ze swoim wyglądem to dlatego, że akceptuję siebie i dobrze czuję się w swoim ciele. Nie ma to nic wspólnego z tym jak postrzegają mnie inni. To dla mnie mało ważne. W kwestii opinii innych osób, dla mnie ważne jest tylko to by widzieli we mnie dobrego człowieka, dobrą koleżankę i przyjazną, sympatyczną osobę. Kwestia mojego wyglądu może być dyskusyjna dla innych. Ale jeśli ja mówię sobie, że jestem piękna, to tak myślę, niezależnie od tego co mówią inni.

Dlatego jeśli decydujesz się „wziąć za siebie”, miej pewność, ze robisz to dla siebie, a nie dla twoich znajomych czy ludzi na ulicy. Twoim marzeniem może być rozmiar 40, dla kogoś innego 44. A jeszcze inna dziewczyna marzy o garderobie w rozmiarze 36. Weź się za SIEBIE, nie za OPINIE INNYCH ludzi. Weź się za siebie tak żebyś była szczęśliwa w swoim ciele. Zamień swoje kompleksy na drobne niedoskonałości, które będziesz akceptować mimo wszystko. Zmieniaj to co tobie przeszkadza, bądź bezczelna z eksponowaniem tego co przeszkadza TYLKO innym ludziom. Niech oni się z tym mierzą!

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!