O tej przyjaźni…

Kiedy pojawił się pomysł powstania tego bloga, myślałyśmy przede wszystkim o kobietach takich jak my, młodych matkach, które w zupełnie nowej dla siebie sytuacji, kiedy rodzą dziecko, pozostawione są same sobie. Otoczenie dużo od nich wymaga, ale niewiele tłumaczy, pozornie wspiera, ale też chętnie krytykuje. Nikt nie zrozumie takiej kobiety lepiej niż… inna kobieta. Warto by miała obok siebie kogoś, kto nie ocenia, niczego nie narzuca, po prostu przyjaciółkę. Wiemy jak ważne jest wzajemne wsparcie kobiet. Same mocno się wspierałyśmy podczas naszych ciąż, a potem pierwszych dni z naszymi noworodkami. Takie damskie spotkania w tamtym czasie dodawały nam dużo siły.

Gdyby nie przyjaźń, wzajemne zaufanie jakim się darzymy, nigdy też nie powstałby ten blog. Wiemy o sobie prawie wszystko, a przynajmniej bardzo wiele, nikogo przed sobą nie musimy udawać, dlatego nasz wzajemny opis siebie, jaki zamieszczamy poniżej, nie wymagał korekty. Pisałyśmy osobno. Miałyśmy do siebie pełne zaufanie w kwestii treści, jaka tutaj się pojawi, nawet gdyby miała zburzyć nasz nienaganny wizerunek w oczach innych osób. Ale z założenia blog miał być prawdziwy, dlatego nasze dzisiejsze teksty są wyjątkowo szczere. Bez „ściemy”.

Ewka

Nasza znajomość trwa już 9 lat. Gdy poznałam Olkę, łączyła nas relacja uczeń-nauczyciel. Było to trudne, szczególnie dla mnie. Wtedy uważałam ją za dojrzałą „starszą” Panią, choć miała 24 lata. W tamtym okresie spotykałyśmy się głównie u mnie na lekcjach (przygotowywała mnie do matury) i na imprezach.

Szczerze nie wiem jak my ze sobą wytrzymujemy. Jesteśmy zupełnie innymi osobami, mamy inne charaktery i inne osobowości.

Uważam, że Olka jest silną osobą, niestety niedocenioną przez wiele osób. Jakiś czas temu zrobiła się strasznie pewna siebie. Umie sama siebie komplementować, jest świadoma swoich zalet. Tak jakby chciała, żeby każdy to zobaczył i docenił. W stosunku do mnie też nie owija w bawełnę. Zawsze szczerze mówi co myśli.

Olka należy do tych osób, które wszystkim się interesują. Dużo wie o muzyce, sztuce, literaturze, historii czy polityce. Nieraz mam wrażenie, że ona tylko siedzi i czyta, żeby przez przypadek nikt na niczym jej nie zagiął. 🙂

Olka jest dobrym człowiekiem. Zawsze można liczyć na jej pomoc. Zawsze proponuje swoje wsparcie i uważam, że nikomu by go nie odmówiła. Z drugiej strony bardzo często się mądruje i próbuje narzucić swoje zdanie i poglądy. Na szczęście przedstawia rzeczowe argumenty, co ma znaczenie, bo ona za wszelką cenę chce żeby było po jej myśli.

Kiedyś ta jej „mądrość” mnie onieśmielała, chwilami czułam się przy niej głupia. Wynikało to chyba z braku pewności siebie i młodego wieku (ja miałam wtedy 18lat). Zawsze podczas spotkań towarzyskich udowadniała że jest mądrzejsza czy w czymś lepsza. Z czasem zrozumiałam, że mogła to być pogoń za tym, czego chciała, a nie mogła mieć. Ja byłam młoda, wolna, bez zobowiązań. Ona z dwójką dzieci i mężem. Jej jedyną „bronią” wobec mnie było to, że ja byłam jej uczennicą. Tak wtedy myślałam. Zawsze wszędzie i wszystkim musiała o tym mówić. Wtedy nie było mowy o przyjaźni, nawet nie wiem czy to było koleżeństwo. Widywałyśmy się chyba tylko dlatego, że nasi mężczyźni się lubili…

Myślę, że przełomowym momentem w naszej znajomości był Olki wypadek, a potem narodziny Maciusia, mój ślub i narodziny Dominika. Te wydarzenia zbliżyły nas do siebie, obydwie dojrzałyśmy, i poznałyśmy się chyba  na nowo. Wtedy nasza przyjaźń rozkwitła. Dziś obydwie jesteśmy matkami, żonami, mamy podobne problemy, mamy dużo więcej wspólnego niż na początku naszej znajomości, chociaż wciąż jesteśmy zupełnie różne.

Olka wie o mnie chyba wszystko. Mówię jej o swoich sukcesah, problemach, wątpliwościach. Zawsze potrafi doradzić, pocieszyć czy powiedzieć ciepłe słowo.

Jednak w konfliktach damsko-męskich zawsze trzyma stronę facetów. W tej kwestii rzadko się ze mną solidaryzuje. Zwykle trzyma stronę Patryka. Myślę, że to akurat wynika z tego, że Olka zawsze chce robić wrażenie idealnej, wyrozumiałej. Podejrzewam, że często nie idzie to w parze z tym co naprawdę myśli… 😉

 Olka

Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Ewką. Mój mąż i jej chłopak (Patryk) byli bliskim kumplami. Ona wciąż była uczennicą, ja początkującą nauczycielką, młodą matką. Podeszła do mnie i zapytała czy pomogę jej przygotować się do matury. Jasne, że się zgodziłam. Potrzebowałam kasy, a jeszcze bardziej chciałam wyrwać się z domu, chociaż na chwilę odpocząć od nieustannie płaczącego dziecka (Natalka nieźle dała nam popalić jako niemowlę). Pierwszą wspólną kawę wypiłyśmy mówiąc po angielsku :). Szybko skróciłyśmy dystans, a nasze lekcje nabrały charakteru babskich spotkań przy kawie. Mimo to chyba dobrze ją przygotowałam, bo w kilka miesięcy nauczyła się struktur, które pozwoliły jej zdać egzamin z całkiem niezłym wynikiem.

Od tamtej pory nigdy poważnie się nie pokłóciłyśmy, a minęło już dziewięć lat. Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta: Ewka jest miła, a ja nie jestem konfliktowa. Ona nawet jak jest na mnie wściekła, to najwyżej wyśle mi sarkastyczną wiadomość, żeby chwilę potem wysłać drugą, w której poinformuje, że już jej przeszło. Ja natomiast każdą sporną sytuację staram się zamieniać w żart, bo wierzę, że to świetnie rozładowuje atmosferę.

Ewka zna mnie jak nikt inny. Zna wszystkie moje słabości, wie kiedy jestem prawdziwa, a kiedy udaję. Zna moje alter ego… Uważa mnie chyba za wredotę i nie lubi mojej pewności siebie. Ale nauczyła się z niej żartować. Od początku naszej znajomości miałam do niej ogromnie dużo szacunku i takie dość dziwne poczucie, że chcę jej bronić. Nie wiem z czego wtedy to wynikało, skoro wiedziałam o niej tak niewiele. Dzisiaj wiem, że jest piękną osobą, ma dobre serce, jest cierpliwa i niesamowicie rozważna. A ja, nie da się ukryć, mam szósty zmysł, więc i nosa do ludzi 😉 Bronić jej jednak nigdy przed nikim nie musiałam, sama dobrze sobie radzi z ludźmi. Być może fakt, że jest młodsza, powodował, że we mnie budził się instynkt opiekunki.

Ewka potrafi mnie też nieźle pojechać, często zanim sprawdzi czy na to zasłużyłam. Zdarza się, że puści mi wiązankę z wyrzutami, bo chłopaki coś namieszają, a dopiero po czasie wytłumaczy o co chodzi.

Jest też lojalna, rzetelna i pracowita. Dotrzymuje słowa. Zawsze mogę na nią liczyć. Chciałabym tylko żeby była bardziej pewna siebie. Ma tak wiele do zaoferowania światu, a ciągle wydaje jej się, że jest inaczej. Niewiele brakuje jej do ideału. Gdyby tylko odbierała ten cholerny telefon!!!

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!