Chyba musimy się rozstać!

Ewka

Nocnik i smoczek. Dla jednych pestka, dla innych koszmar. Ja należę do tych drugich. Wszystko u nas dość długo  lądowało w pampersie. Dominik był oporny na załatwianie swoich potrzeb przy użyciu nocnika mimo, że miał już  ponad 2,5 roku. Latem robiłam co mogłam żeby go tego nauczyć, jednak próby się nie powiodły. ,,Mama si” zawsze wołał po fakcie. Niby czuł dyskomfort, płakał.  Nie miałam mocy do ciągłego tłumaczenia i wycierania podłogi czy mycia kanapy, więc odpuściłam. Co jakiś czas poruszam temat toalety, ale ciągle słyszę ,,mama boje, boje”. W końcu wzięłam się za niego i pewnego dnia powiedziałam: „dzisiaj nie zakładamy pampera, wołaj jak będziesz chciał siusiu”. Tego dnia chodziliśmy do toalety co godzinę, a on sam wołał jak chciał. Nie spodziewałam się, że tak szybko nam to pójdzie. Od tego czasu nie miał ani razu mokrych spodenek, a do toalety biega już nawet w nocy. Jeszcze nie odważyłam się jednak położyć go spać bez pampersa. Pora wziąć się i za to. Najwyżej trzeba będzie wyprać pościel, ale jakoś nauczyć się tego musi. Teraz wiem, że problem pampersów trwał tak długo na moje włase życzenie. Ciągle szukałam wymówek żeby go tego nie nauczyć. Takie moje lenistwo. Dzieci naprawdę są dużo mądrzejsze niż nam się wydaje.

Smoczek, „dydy”, „dyduś”, ,,sruduś’’, ,,pierdziuduś’’. Nie cierpiałam tego smoczka. Zwłaszcza tego odgłosu jak Dominik go ciągnął kiedy zasypiał. Wtedy nie słyszałam niczego innego, tylko to okropne cmokanie. Kiedy Dominik się urodził postanowiłam, że nie dam mu smoka. Jednak posłuchałam złotych rad innych osób i ostatecznie sama mu go kupiłam. Na początku smoczek czasami się pojawiał, czasami znikał. Dramatu nie było. Niestety mój powrót do pracy spowodował, że Dominik zaprzyjaźnił się ze smoczkiem na dobre. Wtedy nie był to jednak dla mnie tak wielki problem, bo Mały miał zaledwie 1,5 roku. Gdy skończył 2 lata postanowiłam tę ‚przyjaźń’ zakończyć. Metoda ‚na sok z cytryny’ zadziałała od razu. Dominik na sam widok smoczka wołał ,,dydy bleee”. Muzyka dla moich uszu. Odstawił smoczek w ciągu jednego dnia. Sukces. Radość trwała całe 2 tygodnie i na świat przyszła Weronika. Smoczek wrócił do łask. Pojawiła się zazdrość u Dominika, a mnie ubyło czasu na uspokojenie go w inny sposób. Po pewnym czasie znowu zastosowałam metodę  ,,Soku z cytryny’’ i tym razem również mnie nie zawiodła. Nawet już nie pamiętam kiedy miał go ostatni raz.

Najpierw sami uczymy, potem ich oduczamy. Z Weroniką jestem wciąż na etapie przyzwyczajania jej do smoczka. Myślę, że to jedeny sposób żeby nie zasypiała wyłącznie przy cycy i na rękach.  A może Wy macie na to jakieś swoje sprawdzone sposoby?

Olka

Może i jestem mamą z zasadami, ale akurat jeśli chodzi o dziecięcy smoczek i pieluszki, wyznaję zasadę, że dziecko samo sobie krzywdy nie zrobi. Nie próbowałam oduczać dzieci na siłę. Same zdecydowały kiedy wypluć smoki i kiedy usiąść na nocniku. Przecież żadne dziecko nie będzie nosiło ze sobą nocnika i smoczka do szkoły, więc nie rozumiem dlaczego mamuśki tak się tym przejmują!

U mnie, zupełnie bez walki, Natalka odstawiła smoczek w wieku trzech lat, Emil dwóch i pół, Maciek, rekordowo, dwóch. A pieluszki towarzyszyły Natalce jeszcze w pierwszym roku przedszkola. Nie jestem w stanie wyrazić odpowiednimi słowami wdzięczności paniom przedszkolankom, które rozumiały i znosiły ten fakt z pokorą wobec indywidualnych potrzeb mojego dziecka. Emilek i Maciek natomiast drugą w życiu męską decyzję (pierwszą było odrzucenie ‚maminego’ mleka) podjęli kiedy ukończyli 2,5 roku.

Obie kwestie nigdy nie spędzały mi snu z powiek. To samo mówiłam Ewce, ale upiera się, jakby to jej upieranie się mogło rzeczywiście coś zmienić 🙂 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!