Rozumiem. Bez ‚spiny’ ;-)

Rozumiem. Bez ‚spiny’ ;-)

Nie mam żalu do nauczycielki mojej córki, która przelała swoje frustracje na moje dziecko drąc się na nie przez 15 minut lekcji przy pozostałych uczniach. Jest mi przykro, że czuje się tak źle, że musi swój ból przynosić do pracy.  Współczuję każdej nauczycielce, która wobec swoich podopiecznych zachowuje się podobnie. Chciałabym by była mniej impulsywna w obecności uczniów. I by miała więcej powodów do radości, wtedy mniej złościłaby się na dzieci…

Nie nienawidzę polityków, którym władza ucina kontakt z rzeczywistością, którzy zaczynają żyć nienawiścią, obrażają wzajemnie siebie i nas, zwykłych obywateli swoją ignorancją. Zapewne noszą w sobie krzywdę, której nikt już nie jest w stanie wyleczyć i prawdopodobnie z poczuciem tej krzywdy kiedyś odejdą, bo przecież gniewem niczego nie da się zbudować. Bardzo im współczuję, ale nie nienawidzę.

Nie jestem wrogiem mojego zbuntowanego ucznia, który stara się podnieść swoje samopoczucie, a czasem i ego, rzucając prostackie, pozbawione klasy, mądrości, a często i merytorycznego sensu komentarze w kierunku swoich kolegów, a zdarza się, że również i moim. To nie jego wina, że nie szanuje drugiego człowieka i musi komuś ubliżyć by poczuć się lepiej. Chciałabym by miał lepsze doświadczenia społeczne, by bardziej ufał dorosłym, by nie miał do nich żalu. Jest mi przykro, że sytuacje, w których do tej pory się znalazł, środowisko w jakim się wychował, ludzie, których kocha, nie dali mu poczucia bezpieczeństwa i przekonania o własnej wartości. Z całego serca życzę mu, by pokochał siebie i polubił otaczający go świat. Czasami, choć cenię buntowników, życzę mu by przestał się buntować 😉

Nie potępiam jednoznacznie kobiet, które znudzone rodzinną sielanką, znajdują sobie najpierw kochanków, a potem porzucają swoich mężczyzn i ojców swoich dzieci, odbierając im tym samym możliwość wychowywania ich wspólnych dzieci w pełnej kochającej się rodzinie. Nie potępiam jednoznacznie również mężczyzn postępujących analogicznie. Przyjmuję do wiadomości, że drugi sekretny związek bywa reakcją na poczucie osamotnienia, krzykiem, który chcą by był usłyszany. Mają prawo nie spodziewać się, że ich partnerzy/ partnerki, zbyt mocno zanurzeni w miłości do ich nowo narodzonych dzieci, nie zauważą tego „krzyku”… Skąd mogli wiedzieć, że spalą mosty?… Chciałabym móc cofnąć dla nich czas, by mieli możliwość zachować się tak jak dziś już nie mogą. Jest mi przykro, że cierpią. Jednak nikogo nie nienawidzę, nawet jeśli krzywdzi bliską mi osobę, niesłusznie próbując obarczyć winą… Choć czasami trochę jest mi takich kobiet żal 🙁

Nie skreślam ludzi, którzy plotkują na mój temat, nawet jeśli bez szacunku i kłamliwie. Gadać ludzka rzecz. Dziękuję im, że nie wrzucają swoich historii do internetu i nie robią z tego sprawy publicznej w mojej małej lokalnej społeczności. Życzę im codzienności tak ciekawej, by rozmowy o mnie wydawały się mało atrakcyjne. Póki co dziękuję im z całego serca za poświęcanie mi uwagi, dzięki temu nie czuje się nijaka.

Nie nienawidzę antyszczepionkowców. Bardzo im współczuję, że internet namieszał im w głowach i odebrał zdolność odróżnienia fachowej literatury od blogowych fake-sensacji. Mam nadzieję, że również tego wpisu nie potraktują jako podparty badaniami tekst naukowy, choć cieszyłabym się, gdyby byli w stanie między wierszami wyczytać jego pozytywny przekaz. Życzę im z całego serca by nigdy nie musieli na skórze własnych dzieci przekonać się, że ich przekonania były błędne. Akceptuję jednak fakt, że mają odmienne do moich poglądy, przyjmuję je za konsekwencję wolności. A wolność kocham i rozumiem.

Mój synek, Emil, często nagabuje mnie, że „ciągle wszystkich tłumaczę”. Denerwuje go jeszcze to, że próbuję usprawiedliwić, a raczej zrozumieć działania osób, które w jego przekonaniu zachowują się źle. Mam nadzieję, że z czasem i on zrozumie. Łatwiej żyje się bez gniewu.

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!