A niech gadają! Czyli kto komu d*** obrabia? ;-)

A niech gadają! Czyli kto komu d*** obrabia? ;-)

Mówienie za plecami, obgadywanie, obsmarowywanie, plotkowanie, branie na języki… Różnie to nazywamy, choć najłatwiej zamknąć to w znanym i najczęściej przez nas używanym związku frazeologicznym „obrabianie dupy”. Kiedy mamy do czynienia z niewinną rozmową na czyjś temat, a kiedy z obrabianiem komuś tyłka?

Różnica jest według mnie jasna – obrabianie dupy zwykle zawiera treści kłamliwe, oszczerstwa, jest kierowane złymi intencjami, często wyraża wyraźną niechęć do obgadywanej osoby. Natomiast ploteczka? Cóż, według mnie plotkowanie to rodzaj rozrywki, tej najczęściej uprawianej przez większośc kobiet i… wszystkich facetów po 30-tce! Tak tak, faceci plotkują dużo więcej niż my! Ale nie o tym miało być, być może kiedyś jeszcze pochylimy się nad tematem męskiego plotkowania, haha… Wracajac do tytułowego obrabiania dupy – myślę, że wiele osób myli je z klasyczną niewinna plotką, która zwykle nie niesie złych intencji między wierszami.

Naszło mnie na ten wpis po tym jak usłyszałam o tym, że kilka osób z mojego otoczenia „obrabia ludziom dupę”. I od razu sobie pomyślałam, że coś jest chyba nie tak w myśleniu osoby, która informuje mnie o tym. Bo czym różni się jej zachowanie od tego, które próbuje rozmawiając ze mną punktować? Skoro była obecna podczas tego „obrabiania dupy” i nie zaprotestowała, to znaczy, że sama dobrowolnie brała w tym udział. W takim razie krytykując teraz takie zachowanie wychodzi na osobę dwulicową i klasyczną „dupoobrabiaczkę”. Jednak, jako że ja podobno wszystko widzę w „różowych kolorach”, przyjęłam raczej inną wersję. Wydaje mi się, że przebieg rozmów, określonych mianem „obrabiania dupy” został mylnie zinterpretowany. I wolę wierzyć, że pomylono je właśnie z niewinnymi ploteczkami, nawet jeśli ma się to wydawać komuś wyjątkową  naiwnością z mojej strony.

Po pierwsze, jeśli ktoś decyduje się na dotykanie z drugą osobą tematów prywatnych, często intymnych, oznacza to, że musi te osoby łączyć jakaś zażyłość. A w tej sytuacji rozmowy, które prowadzą ze sobą o innych to po prostu prywatne intymne rozmowy, niewinne ploteczki dobrych koleżanek lub kolegów, których treść nigdy nie powinna wyjść na zewnątrz. Nie powinniśmy więc takich plotek i treści przekazywać dalej, bo sami w ten sposób stajemy się plotkarzami.

Po drugie, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której jedna obca osoba zaczepia drugą obcą osobę po to tylko żeby przekazać jej oszczerstwa na czyjś temat. Jeśli takie osoby znajdują się w moim otoczeniu, na pewno nie uznam ich za osoby bliskie, a w takim razie cokolwiek o mnie czy o innych mówią, nie budzi to mojego zainteresowania.

No i właśnie w tym miejscu dochodzimy do sprawy najważniejszej – czy my aby nie poświęcamy zbyt wiele uwagi temu co o nas mówią??? Przecież gadać ludzka rzecz, niech mówią. Ważne jak my na to reagujemy. Wychodzę z założenia, że ludzie nie mają złych intencji mówiąc o innych. Czasami robią to z troski, czasami z chęci zawiązania z kimś dialogu, czasami, niestety, by odsunąć swoje własne problemy na dalszy plan. I tylko w maleńkim stopniu, jestem o tym przekonana, pociąga ich chęć wyrządzenia krzywdy obmawianej osobie. Dlatego sama nigdy nie przywiązuję wagi do tego co ludzie o mnie mówią. Wiem jaka jestem, wiem co robię, znam swoje wady i jeśli zawiodę, sama siebie za to ukaram wyrzutami sumienia.

Uważam, że gdyby ludzie przestali tracić energię na wkurzanie się tym co się o nich mówi, mogliby korzystać z życia w dużo większym stopniu. A gdybyśmy z kolei wszyscy przestali tracić czas na plotkowanie, moglibyśmy wygospodarować ekstra godziny na ciekawsze zajęcia. Oczywiście wiem, że jest to scenariusz nie do urzeczywistnienia. Z plotkami trzeba więc nauczyć się żyć. Ja na przykład nigdy nie zakładam, że ludzie mają złe intencje plotkując. Tak jest łatwiej, przyjemniej i chyba bardziej sprawiedliwie. Jeśli zareagujemy na plotkę z odpowiednio dużym dystansem, być może nawet wywoła w nas śmiech i poprawi nastrój…

Czy sama plotkuję?

Oczywiście! Kiedy spotykam się z Ewką przy kawie, lub rozmawiam z moimi bliskimi – oczywiście, że sprawy innych bliskich mi osób mogą pojawiać się w rozmowach! Czasami mówię krytycznie o innych, również tych „obcych”, zwłaszcza kiedy robią komuś krzywdę. Ale te rozmowy nigdy nie wychodzą na zewnątrz. Jeśli z kimś w ten sposób rozmawiam, muszę mieć pewność, że nie wykorzysta tego przeciwko mnie lub przeciwko osobie, o której rozmawiamy. To takie ludzkie. I byłabym strasznym hipokrytą, gdybym twierdziła, że jest inaczej i próbowała tu kogoś pouczać. Jeśli jednak ktoś próbuje opluwać w moim towarzystwie bliskie mi osoby, nie wdaję się z nimi w takie dyskusje.

Najlepiej jednak plotek wcale nie słuchać. Bo w tym akurat przypadku to czego nie widzę, nie słyszę, to o czym nie wiem, po prostu mnie nie dotyczy! 😉

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!