Odstawienie dwulatka od piersi – sprawdzony sposób.

Odstawienie dwulatka od piersi – sprawdzony sposób.

Jestem zwolennikiem karmienia naturalnego. Nie brałam pod uwagę innego scenariusza karmienia moich dzieci będąc w ciąży. Nie zastanawiałam się nad problemami związanymi z laktacją i na szczęście takich nie miałam. Przez wszystkie etapy musiałam przejść w naturalny sposób, obyło się bez płaczu i krwi. Z Dominikiem było łatwo i krótko. Pół roku i sam zdecydował, że nie chce już piersi. Wtedy nie myślałam, że z Weroniką może być tak ciężko.
Tak wyglądały początki 🙂
Karmienie przebiegało bezproblemowo poza tym, że była cały czas przy piersi, a to bywało męczące. Kiedy skończyła rok, chciałam powoli kończyć naszą „mleczną przygodę” . Teraz wydaje mi się że to było tylko takie moje gadanie, a w głębi serca nie chciałam jej i sobie zabierać naszej bliskości.
W wakacje przed 2. urodzinami Weroniki postanowiłam spróbować ją odstawić. Wtedy użyłam bandażu, którym owijałam sobie piersi. Wytrzymałam i ja i ona kilka dni. Mój błąd, bo w końcu odpuściłam. Byłam zmęczona, ona marudziła, Patryk nie wykazywał chęci pomocy, z resztą sama nie chciałam go męczyć. Po kilku dniach wróciłam do karmienia. Im była starsza, tym częściej domagała się cyca, wkładała ręce do bluzki, histerycznie wymuszała.
Karmienie, które przez większość czasu uznawałam za przyjemne, coraz częściej stawało się męczące i denerwujące. Bywało, że czułam się bezsilna, jak jej niewolnica, która nie ma nic do powiedzenia. Brzmi dziwnie? Może i tak, ale nie potrafiłam jej odmówić. Dostawała co chciała. Tak było od początku. Karmienie na żądanie, żadne co 3 godz. Chciała to dostawała i tyle. Nie chciała smoczka ani butelki, w zamian wolała leżeć przy piersi. Były noce, że brodawki bolały mnie od ciągłego ssania, ale nie odpuszczała. Mówiłam jej wtedy, że boli, że mama pojedzie do lekarza i nie będzie już mleczka, że Weronika jest już duża i da radę bez cyca.

Jednak do odstawienia jej od piersi nie byłam przygotowana. Była sobota kiedy zadzwoniłam do mamy, żeby kupiła mi w aptece LAKIER PALUSZEK. Jest to preparat stosowany przy obgryzaniu paznokci. Przeznaczony dla dzieci od 1 roku życia ( kiedy próbowałam ją wcześniej odstawić pisałyście mi o tej metodzie, ale dopiero teraz z niej skorzystałam) Kupiła.
W sobotę 9 lutego ostatni raz karmiłam Weronika 🙂 (27miesiecy)…
Kiedy chciała kolejny raz pierś, szybko posmarowałam ją „pazurkiem” . Nieprzyjemnie pachnie, jak lakier do paznokci. Weronice jednak to nie przeszkadzało bo wzięła pierś bez problemu. Od razu zaczęła pluć, zbierało jej się dużo śliny, marudziła. Troszkę się wystraszyłam. Miałam nawet przez chwilę wątpliwości czy stosowanie takiej metody jest w porządku. Ale kiedy wiesz, że inne metody nie zadziałają bo znasz siebie i swoje dziecko, sięgasz po coś co zadziała w 100%.
Przekonałam się, że działa. Moje dziecko samo nie chce już piersi. Boi się jej dotknąć, a co dopiero spróbować.

Reakcja piersi na pazurek : Zaczęły bardzo piec. Dmuchałam na nie, żeby sobie ulżyć. Uczucie pieczenia utrzymuje się do momentu wyschnięcia. Przez cały dzień nie zmywałam pazurka z piersi, nakładałam za to kolejne warstwy. Na piersi zrobiła się brzydka skorupa, która zniechęcała Weronikę nawet na patrzenia na nią. Po kąpieli założyłam nową warstwę i wtedy również pojawiło się pieczenie.

Reakcja Weroniki: Pierwszy dzień był spokojny. Wołała ale tak spokojnie, bardzo ostrożnie. W nocy zasnęła o 1.00 (tak ma), obudziła się o 3.00 i marudziła, płakała, kopała. Nie było lekko, ale piersi nie chciała. Zasnęła po 2 godzinach radosna. 2. dzień – rewelacyjnie. Pytała o „cyca”, ale „podłączyć się” nie chciała😂. W nocy znowu zasnęła o 1.00(bujana), ale obudziła się już przed 5.00. Również marudziła, ale zasnęła po 6.00 przytulona do mnie. Rano zjadła już normalne śniadanie. W godzinach drzemki marudziła i prosiła o ‚cyca’, ale też go nie chciała. Usnęła w wózku na spacerze. Pozostałe dni były bez problemu.
W nocy budzi się do tej pory, ale już nie kopie, nie krzyczy, nie płacze, a jedynie popija wodę i domaga się kołysanki 🙂. W 8 dni udało nam się wypracować nową metodę zasypiania. Nie jest to już zasypianie przy piersi. Teraz zasypia kołysana na rękach u mamy. To wciąż jeszcze nie to, o czym marzę, ale duży krok do przodu. 😉

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!