Tylko wybaczyć, czy wybaczyć i odejść…?

Ewka

Według Centrum Profilaktyki Społecznej cztery na pięć polskich związków doświadczyło zdrady!!! To przerażające wyniki. Zdrada jest przecież uczuciem, które sprawia cierpienie. Niektórzy twierdzą, że cierpi zarówno osoba zdradzona jak i zdradzająca, a także kochanek lub kochanka!!! Może i tak właśnie jest, ale i tak najbardziej pokrzywdzona jest osoba zdradzona. Nie istnieje dla mnie wytłumaczenie zdrady. Mogę odnieść się do trzech odrębnych przykładów, które miałam okazję obserwować. Byłam tą osobą, która pomagała zrozumieć, wesprzeć i pomóc. Rola cholernie ciążka bo jak wytłumaczyć, jak pomóc skoro nie znasz ich prawdziwych relacji i uczuć? Można doradzać… ja jednak skupiłam się na pocieszaniu. Zdrada przed ślubem, zdrada małżeńska, zdrada po urodzeniu dziecka. We wszystkich tych przypadkach to mężczyzna okazywał się tym nielojalnym, tym, który zdradził.

Jak odnieść się do zdrady kiedy planujesz ślub? Myślisz, że wszystko miedzy Wami jest idealnie. A nagle okazuje się, że on się z Tobą męczy, udaje i zmusza do twojego towarzystwa. Odejść jednak nie chce… To czego on do cholery chce? Pewnie zjeść ciastko i mieć ciastko. Tak się jednak nie da. Nie można mieć w życiu wszystkiego. Chora sytuacja. W tym przypadku kobieta wybacza i pozwala mu zostać. Para przetrzymuje kryzys, ślub się odbywa, mają dzieci, ich relacje są dobre. Tworzą zgrane małżeństwo. Tak to przynajmniej wygląda z zewnątrz. Mam nadziej, że ich relacje się nie zmieniają gdy są tylko we dwoje.

Zdrada małżeńska. Podobna sytuacja. Zgrane małżeństwo, małe dziecko, które jest dopełnieniem ich miłości, są szczęśliwi, konflikty jeżeli występują, to o błahostki, życie intymne kwitnie. Tak ten związek widzi kobieta. Kobieta, która kocha i jest przekonana, że jest kochana. Niestety rzeczywistość jest brutalna. A kobieta ciekawska. Znajduje w telefonie męża sms od kochanki. Zdrada wychodzi na jaw. Kobieta wybacza. Małżeństwo również się nie rozpada.

Ostatnią zdradę kwalifikuję jako najokrutniejszą: „skok w bok” po narodzinach dziecka. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć co to jest połóg, jak my kobiety czujemy się po porodzie. Większość kobiet w tym okresie nie myśli o seksownej bieliźnie i szalonych nocach z partnerem. Jesteśmy obolałe, zmęczone, żyjemy jakby w innym świecie. Nigdy nie zrozumiem jak mężczyzna może dopuścić się zdrady w tym czasie, w czasie kiedy kobieta potrzebuje go najbardziej. W przypadku tej konkretnej zdrady związek się rozpada. Po kłótniach, pretensjach, przychodzi czas na sąd. Nie udaje się uratować związku, bo są na początku wspólnej drogi. Łączy ich DZIECKO, tylko dziecko. Do tego ona jest silna i niezależna, dlatego też jest jej ,,łatwiej” odejść, mimo że on chce wrócić.

Jak to jest, że w przedstawionych powyżej przypadkach mężczyźni się nie wzbraniali przed zdradą dziewczyny, żony, partnerki. Zdradzali, a mimo wszystko sami nie odchodzili do kochanki. Może oni nie potrafią lub nie chcą podejmować decyzji, boją się, wstydzą, czekają kiedy to my kobiety odwrócimy się od nich, a wtedy oni są „czyści”, bo przecież to my nie chcemy walczyć…

Olka

Z roku na rok statystyki dotyczące zdrad są coraz ciekawsze. Zmniejsza się dystans procentowy pomiędzy zdradzającymi mężczyznami, a kobietami. Mężczyźni zdradzali zawsze, w niektórych kulturach legalnie i za przyzwoleniem, kobietom w przeszłości „zdradzało się” trudniej, dlatego częściej pozostawały wierne. Dziś wywalczone prawa kobiet dają im więcej wolności, dlatego też kobiety zdradzają dużo częściej. Różnica między zdradzającymi płciami to dziś tylko około 10 proc., oczywiście prym wiodą wciąż mężczyźni.

W przeszłości zdrada nie była powodem do rozwodu, dziś o rozwód dużo łatwiej, kobiety nie boją się odchodzić, mężczyźni również, rozwody stały się częstszym zjawiskiem, osoby rozwiedzione nie są napiętnowane tym faktem do końca życia

Zaskakuje jednak fakt, że coraz częściej otwarte przyznanie się do zdrady nie powoduje rozpadu związku. Wiele osób świadomie decyduje się na utrzymanie relacji z niewiernym partnerem/partnerką. Do głosu coraz częściej dochodzi czynnik ekonomiczny, mamy przecież wspólne kredyty, nie chcemy też wprowadzać zmian w życiu dorastających dzieci. Kluczowy jest tutaj jednak rodzaj zdrady. Przetrwanie takiego kryzysu jest możliwe tylko w przypadku chwilowego, lub jednorazowego „skoku w bok”, oraz niesłabnący wzajemny szacunek partnerów. Takie sytuacje zdarzają się dziś dość często, najczęściej w przypadku, gdy do opisanych zdrad dochodzi podczas wyjazdów służbowych, stanowią one 60 proc. wszystkich przypadków niewierności u mężczyzn i 50 proc. u kobiet!

Dziś do zdrady przyznaje się około 40 proc. mieszkańców naszego kraju. Przeważająca część z nich pozostaje w dotychczasowych związkach.

Tyle mówią statystyki, a jakie jest moje zdanie? Najpierw moje obserwacje: wśród znanych mi przypadków zdrad, do rozwodów lub rozpadów związków dochodzi wyłącznie wtedy kiedy zdrada jest: albo tylko jedną z wielu przyczyn konfliktu między partnerami, albo jest efektem nowego długotrwałego uczucia, które powoduje, że odbudowanie dawnych relacji jest niemożliwe. Nie znam natomiast przypadku kiedy jednorazowy skok w bok spowodował rozpad małżeństwa. Obserwowałam natomiast rozpady nieformalnych krótkotrwałych związków po ujawnieniu zdrady, co pozwala mi przypuszczać, że fakt zawarcia związku małżeńskiego jednak ma wciąż jakieś znaczenie.

Nie boję się przyznać, że nie dziwią mnie te przypadki, w których zdradzona żona nie odchodzi od niewiernego męża. Uważam, że zdrada nie musi oznaczać kryzysu między małżonkami. Co więcej, jestem skłonna wyobrazić sobie, że jest możliwe normalne funkcjonowanie w małżeństwie nawet w przypadku kilkakrotnej zdrady, o ile oczywiście druga strona o niej nie wie. Wydaje mi się, że mężczyźni potrafią kochać i zdradzać, dlatego w przypadku zdrady „na wyjeździe”, po powrocie do domu są w stanie funkcjonować bez jakichkolwiek zmian w zachowaniu wobec żon. U kobiet wygląda to trochę inaczej. Nawet jeśli fakt zdrady uda im się ukryć, są bardziej uczuciowe, mają większe poczucie winy, dlatego trudniej jest im zachowywać się „jakby nic się nie stało”.

Czy wybaczyłabym zdradę? Trudno powiedzieć. Mój mąż to przeczyta, więc wolę nie składać tu oświadczeń, które w przyszłości pomogłyby mu zrobić coś głupiego, ha ha 🙂

Ale mogę wyjawić, że należę do tych kobiet, które uważają, że przyznanie się partnera do zdrady jest przerzuceniem ciężaru na zdradzonego. Dlatego „jeśli zdecydujesz się na skok w bok upewnij się czy rzeczywiście będziesz w stanie to ukryć, bo nie zamierzam nieść twojego krzyża!”

Jestem też silną osobą, mam duże poczucie własnej wartości, zdrada mogłaby mną zachwiać, ale na pewno nie położyłaby mnie na łopatki. Nie uzależniam swojego samopoczucia od działań innych. Mój mąż o tym wie, sam jest również silną osobowością. A to czy mogłabym wybaczyć, czy wolałabym odejść, zależałoby o tego co uznałabym za wygodniejsze dla siebie i swoich dzieci- na pewno nie pogłębiałabym swojego dyskomfortu nieprzemyślaną spontaniczną decyzją!

Jesteśmy tylko ludźmi, którzy nie zawsze potrafią panować nad popędami, czasami gubi nas zwykła ciekawość, jeśli dochodzi do tego jeszcze gwarancja anonimowości (przypadki zdrad w podróży), trochę alkoholu, chwilowe zauroczenie, o zdradę nietrudno. Wielką naiwnością jest mówienie, że „nasza miłość jest tak wielka, że nigdy nie zdradzę i nie będę zdradzona”. Statystyki są bezlitosne- 40 proc. badanych przyznaje się do zdrady. Przypuszczam, że kolejne 20 proc. nie przyznaje się do niej nawet w anonimowej ankiecie, dlatego nie mam złudzeń. Pod koniec życia wolę być pozytywnie zaskoczona, niż rozczarowana wcześniej…

Jedno jest pewne- konsekwentne pielęgnowanie związku i wzajemny szacunek pomaga utrzymać wierność, więc kochajmy się, zaskakujmy, bądźmy dla siebie cudownym dodatkiem, a nie uciążliwym zobowiązaniem. Jest szansa, że się uda… 😉

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!