Zamiast ukrywać- spróbujmy naprawić, czyli sposoby na typowe babskie problemy.

Zmarszczki pojawiają się z wiekiem. Ale są też problemy z urodą naszego ciała, które dotyczą zarówno kobiet po trzydziestce, jak i nastolatek. Borykałyśmy się z nimi całe życie i wciąż toczymy tą nierówną walkę, zwłaszcza wiosną i latem, kiedy światło słoneczne odkrywa każdą naszą wadę.

Skóra dłoni, paznokcie, stopy, kolana, twarz i włosy- jak zadbać o nie wszystkie, kiedy czasu nie starcza już nawet na szybki makijaż? Pędzimy na ratunek- poszperałyśmy, sprawdziłyśmy i mamy wyniki naszych domowych „eksperymentów”. Połączyłyśmy je jeszcze z naszymi własnymi od dawna stosowanymi trikami i tak oto powstał ten krótki poradnik wiosenno-letni 😉

Olka:

Dłonie i paznokcie – nigdy nie poświęcałam im zbyt dużo czasu, a powinnam była! Mam bardzo suchą skórę, a w dzieciństwie obgryzałam pazury, więc o naturalnym pięknie dłoni nie mam co marzyć. Dawniej problem załatwiała kosmetyczka – pozwalałam sobie na regularne wizyty w salonie: masaże dłoni, maseczki, akrylowe paznokcie. Odkąd pojawiły się dzieci, o takich wizytach nie ma mowy. Po pierwsze nie jestem w stanie wygospodarować na nie czasu, po drugie – taki relaks w salonie jest na samym końcu mojej listy wydatków, a do końca listy nigdy nie udaje mi się zachować środków – dzieci jednak kosztują, haha 😉

Kolorowy lakier może ukryć niedoskonałości płytki paznokcia, ale nie mam czasu na codzienne malowanie. Dlatego raczej wybieram bezbarwne lub mleczne odżywki. Wyrównują koloryt i zapobiegają rozdwajaniu i łamliwości. Tylko przed ważną imprezą pozwalam sobie na szaleństwo, wtedy nakładam na paznokcie kolor. Nauczyłam się już robić to kilka godzin przed wyjściem- jeśli zostawię malowanie paznokci na koniec, nigdy nie wyschną na czas i efekt jest taki, że zanim dojadę na imprezę, powierzchnia paznokci przypomina raczej pofalowane piaski pustyni 🙂

A co ze skórkami wokół paznokci i skórą dłoni? Właśnie tutaj jest miejsce na domowe SPA. Kilka uniwersalnych produktów: cytryna, miód i olej roślinny. Taka kilkunastominutowa kąpiel dłoni w misce z ciepłą wodą, sokiem z cytryny i miodem, na pewno pomoże! A po kąpieli wystarczy nanieść na dłonie olej rzepakowy. Najlepiej zrobić to wieczorem i nałożyć bawełniane rękawiczki na całą noc. Taka kuracja wystarczy raz w tygodniu. A na co dzień trzeba wyrobić w sobie nawyk noszenia ze sobą kremu do rąk i częstego nawilżania nim dłoni. Niby takie proste, a ja ciągle nie potrafię się tego nauczyć!

Stopy, a zwłaszcza skóra na piętach! Wrrr! Koszmar. Jeśli ten problem jest Wam obcy, to należycie do wąskiego grona szczęśliwców. Bo większość kobiet zmaga się z popękaną skórą pięt. To dlatego kosmetyki do ich pielęgnacji biją rekordy sprzedaży, zwłaszcza latem!

Kąpiel stóp można wykonać w tej samej mieszance, co w przypadku dłoni: woda, miód, sok z cytryny, a na noc posmarować stopy olejem roślinnym i nałożyć miękkie skarpetki. Jednak żeby pozbyć się okropnego naskórka z pięt, rano po takiej kuracji musimy użyć pumeksu. Jeśli zrogowacenie nie jest duże, czasami wystarczy tylko posmarować pięty przekrojoną w pół cytryną – sok z cytryny naprawdę czyni cuda!

Jeśli masz więcej czasu, możesz pokusić się o maseczkę z banana: wystarczy rozgnieść przejrzałe banany, dodać łyżkę miodu i nałożyć taką miksturę na stopy na kilkanaście minut.

Właściwości wygładzające ma również mąka ryżowa i płatki owsiane, ale tych produktów akurat jeszcze nie testowałam.

Nawyk codziennego nawilżania stóp odpowiednim kremem jest również niezbędny!

Blizny i zrogowaciały naskórek na kolanach. Skłamałabym pisząc, że mam z tego powodu kompleksy, ale przyznam się, że zdjęcia moich kolan bez retuszu nie wychodzą do sieci! Mycie podłóg bez użycia mopa latami zrobiło swoje. Białe plamki (blizny po podrażnieniach) już nigdy nie znikną, ale są sposoby na to, by przynajmniej skóra moich kolan była gładka. Najprościej jest zrobić peeling z cukru i natrzeć kolana połówką cytryny. Można też zrobić maseczkę z miodu i cytryny, nanieść ją na kolana i owinąć folią na 15 minut. Lub też smarować skórę kolan oliwą. Po spłukaniu każdego z tych produktów nie wolno zapomnieć o nałożeniu tłustego kremu. Te same zabiegi można wykorzystywać w walce z wysuszona skórą na łokciach 🙂

Na koniec skóra twarzy– z cerą nigdy nie miałam problemów i to chyba zasługa genów. Nigdy nie walczyłam z trądzikiem, bo go nie miałam, więc dziś nie muszę ukrywać blizn czy przebarwień. Zmarszczki pojawiają się bardzo powoli. Nigdy nie używałam toników i mleczka do demakijażu, twarz zmywam zwykłym mydłem, bądź żelem pod prysznic. Nawet do kremu nigdy nie przywiązywałam większej wagi. Jednak „po trzydziestce” zaczęłam używać kremów przeciwzmarszczkowych, odpowiednich do mojego wieku. Na peeling pozwalam sobie niezwykle rzadko. Od czasu do czasu stosuję żelowe maseczki lub plastry oczyszczające pory na nosie (mój jest dość duży i widoczny z kosmosu, więc o niego akurat muszę zadbać!). Na co dzień nie używam fluidów i ciężkich pudrów do twarzy, zamiast tego przed wyjściem z domu nakładam lekki krem typu BB, w naturalnym lub lekko opalonym odcieniu.

Na koniec muszę wspomnieć, że odpowiednie nawyki żywieniowe, dieta pełna witamin, przyczynią się z pewnością do poprawy kondycji całego ciała. Również jednym z pierwszych pozytywnych efektów ubocznych, jakie zauważyłam kilka tygodni po podjęciu regularnych treningów, była właśnie poprawa kondycji skóry na całym ciele, więc to kolejny powód by ćwiczyć 🙂

Ewka:

Dłonie i paznokcie – podobnie jak Olka, kiedyś chodziłam do kosmetyczki. To znaczy kiedyś robiłam sobie u niej paznokcie. Teraz brak na to po części czasu, po części pieniędzy  Ogólnie natura obdarzyła mnie w miarę ładnym kształtem paznokci ( to odziedziczyłam po mamie). Staram się mieć je pomalowane, ale często chodzę też w obdrapanych. Wiadomo, mycie naczyń czy inne zajęcia powodują, że lakier schodzi, wtedy (myślę, że nie jestem jedyna, która tak robi) kiedy czasu brak, nakładam lakier na lakier. Przy małych Brzdącach problem jest ze spokojną kąpielą, a co dopiero tu mówić o paznokciach pomalowanych w spokoju. Jeżeli chodzi o skórki przy paznokciach to aż wstyd się przyznać, ale usuwam je swoimi paznokciami. Wiecie o czym mówię?:) Dłonie nawilżam codziennie kremem do rąk. Zawsze o tym zapominałam, więc postawiłam go na szafce nocnej w sypialni. Codziennie przed snem nakładam go na skórę dłoni i wcieram. Raz w tygodniu, jak mi się uda, nakładam dużą ilość kremu Nivea na dłonie i owijam je ręcznikiem (nie mam rękawiczek). 

Pielęgnacja ciała – zawsze miałam problem ze skórą. Uwielbiam się opalać, czy to na słońcu, czy w solarium. Kocham to. Teraz na korzystanie z promieni słonecznych brak czasu, dlatego częściej korzystam z solarium. Skóra przez to stała się wysuszona. Nawilżam ją codziennie balsamem, a także staram się ją natłuszczać, dodatkowo raz na jakiś czas pozwalam sobie na mój ulubiony peeling z fusów kawy. Wspaniale usuwa on stary naskórek, po czym skóra jest gładka i delikatna w dotyku. Jedyny minus tego peelingu – brudna wanna!! 

Skóra twarzy – zmarszczki i niedoskonałości skórne towarzyszą mi już od dawna. Mimo mojego wieku ciągle borykam się z trądzikiem!!! Nie radzę sobie z nim i zazwyczaj kończy się to „ręczną likwidacją”, przez co wyskakuje mi tego dziadostwa jeszcze więcej!!! Na skórę twarzy również stosuje peeling z kawy, dodatkowo aby oczyścić twarz stosuję tzw. „parówkę” z rumianku. Świetnie oczyszcza zatkane pory, jest to również sposób na pozbycie się trądziku i wągrów. Dzięki „parówce” krążenie przyspiesza, odblokowują się zatkane pory, co pozwala skórze oddychać. Pod wpływem wysokiej temperatury pory w skórze otwierają się, dlatego po jej wykonaniu najlepiej umyć twarz zimną wodą. Na suchą skórę twarzy dobra jest również maseczka z żółta jaja kurzego. Żółtko należy rozsmarować na twarzy i pozostawić na 20 minut, po czym spłukać. Maseczka robi dość dobry efekt, ale bardzo ściąga skórę, a ja osobiście tego nie lubię, ale czego nie robi się dla urody, hahah.

Włosy – według mnie moje są cienkie, rzadkie i suche. Według fryzjera – mam dużo włosów, ale cienkich i wcale nie zniszczonych. Są jednak na pewno suche. Oprócz odżywki, od czasu do czasu stosuję na nie również żółtko jaja kurzego. Żółtko w znakomity sposób je nawilża i dodaje blasku. Polecam. 

Niektóre nasze niedoskonałości możemy ukryć, ale lepiej trochę nad nimi popracować. Dobrze, że istnieją sposoby domowe, na które nie musimy wydawać dużej gotówki. A co najważniejsze możemy zadbać o siebie nie wychodząc z domu. choć pewnie niejedna z nas wolałaby wyjść do kosmetyczki.

 

O skórę, włosy i paznokcie możemy zadbać same ,a co z naszymi innymi kompleksami? Moim są odstające  uszy!!! Nigdy nie chodzę w kitce, no chyba że z opaską .Ale tutaj może pomóc już tylko operacja…

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!