Kiedy w rodzinie rodzi się ,,konkurencja” …

Ewka:

Dominik jest pierwszym dzieckiem w naszej rodzinie. Był bardzo wyczekiwany przez nas wszystkich. Kiedy się urodził, był oczkiem w głowie babci, dziadka, cioci i oczywiście naszym. Był w rodzinie jedynym dzieckiem przez niecały rok i urodziła się Amelka. Kolejny wyczekiwany Maluszek. Dominik może nie celowo, ale zszedł na drugi plan (takie były moje odczucia). Na początku nie było tak źle, bo wiadomo małe dziecko śpi i je, jednak kiedy Amelka stała się większa, zaczęła się miedzy nimi ,,konkurencja”. Od Dominika cały czas czegoś wymagano, a to „bądź cicho bo dzidzi śpi”, „uważaj bo ona jest malutka”, „oddaj jej to, bo ona jest malutka”, „nie rób jej tak, bo to dziewczynka”.  Im są więksi tym jest gorzej. Dominik jest niegrzeczny dla Amelii i tylko dla Amelii. Z innymi dziećmi się dogaduje, albo w ogóle nie gada.

Amelia zawsze i wszędzie jest z mamą. Moja siostra jest bardzo troskliwą i opiekuńczą mamą. Spędza z Amelką większość swojego czasu. Bardzo są do siebie przywiązane i z sobą zżyte. Często zabiera mi Dominika, żeby mógł pobawić się z Amelią. Dzieci jednak rzadko mają możliwość bawienia się tylko we dwoje, bo zawsze obok jest moja siostra. Kiedy zostają sami bawią się pięknie i nawet jeżeli jedno drugiemu „strzeli”, to się  dogadują, rzadko kiedy któreś płacze.  Amelia nawet nieraz nie chce żadnej zabawki, ale inni sugerują jej żeby jednak się nią zainteresowała i wtedy Dominik zmuszany jest żeby jej ją dał. Oczywiście on broni swojego, jest uparty i robi na złość i  nie chce się podzielić. Ja go do tego nie zmuszam, jednak inni robią wszystko żeby było inaczej. Wtedy Dominik jest zły, samolubny itp. Ale czy on naprawdę musi dzielić się swoimi zabawkami? Czy powinien ustępować innym dzieciom bo są młodsze czy innej płci? Czy powinnam pozwalać na to, żeby moje dziecko płakało bo ktoś do czegoś go zmusza?  Wydaje mi się, że tak nie powinno być. 

Ostatnia sytuacja ze spaceru, która nie daje mi spokoju. Wybrałyśmy się na lody, ja, moje dwie siostry, Weronika,  Dominik rowerkiem i Amelka w wózku. Pod sklepem Dominik biegał i jadł loda, Amelka siedziała grzecznie w wózku i też zajadała się lodem. Rowerek stał pusty. Moja siostra postanowiła, że teraz do wózka wsadzi Dominika a Amelie na rowerek. Ostrzegłam ją, żeby tego nie robiła bo Dominik będzie zły. Oczywiście zrobiła po swojemu i finał był taki, że obydwoje płakali.  Według mnie było to niepotrzebne. Powinnyśmy unikać takich sytuacji, a nie same je prowokować. 

Mimo tego, że jestem mamą dwójki dzieci, to są sytuacje w wychowywaniu, które mnie zaskakują i nie wiem jak mam się zachować, czy jaką decyzję podjąć. To jest właśnie jeden z takich przypadków. W tej sytuacji serce matki każe bronić swojego dziecka, ale po zachowaniu innych widzę, że oczekują czegoś innego. Kiedy niesłusznie go obwiniają czy wywierają na nim presję typu „oddaj jej tę zabawkę”, wtedy rzadko ustępuje. Ogólnie należę do mam, które nie wtrącają się w relacje dzieci.

A jak Wy radzicie sobie z podobnymi sytuacjami?

Dajmy dzieciom więcej swobody. Nie pozwólmy, aby byli dla siebie konkurencją. Pozwólmy im na podejmowanie decyzji. Dajmy im wybór. Nie zmuszajmy do czegoś, czego nie chcą. Dzieci najlepiej dogadują się same. Rozumieją się często bez słów. My jedynie zerkajmy dyskretnie, czy się nie zabijają Puszcza oko .

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!