Nasz debiut… w parku dinozaurów :)

Ewka:

Spędzanie czasu z dzieckiem to najlepsze co rodzice mogą mu dać, zwłaszcza teraz, kiedy każdy goni za pieniądzem i brakuje czasu praktycznie na wszystko. Często zauważam, nawet u siebie w domu, że niby poświęcamy czas dzieciom, ale nie zawsze jest to czas w 100% poświęcony im. Często rozmowę czy zabawę z dzieckiem przerywa telefon, nagła potrzeba odpisania na maila, czy niespodziewani goście. Tak jednak nie powinno być!!! Spędzając czas z dzieckiem powinniśmy oddać się mu całkowicie, aby czuło naszą obecność i zaangażowanie.

Do tego wpisu zainspirował mnie niedzielny wyjazd do jednego z parków dinozaurów. Postanowiłam z dnia na dzień, że nadszedł czas, aby pokazać dzieciom trochę okolicy. Nie ograniczać ich jedynie do swojego podwórka, miejscowości czy wyjazdów do babci, ale zacząć im powoli pokazywać jak można razem miło spędzić czas dalej od domu. Pełna optymizmu zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu ciekawych miejsc dla dzieci w naszej okolicy. Z początku mieliśmy jechać do kina na pierwszy seans Dominika. Jednak zrezygnowałam, bo bajki są za długie, a bilety w weekendy mega drogie. Szkoda było wydać stówę, żeby wejść i wyjść. Nie wiem jak Dominik by zareagował na nowe miejsce. Kino w przyszłym tygodniu, z tym, że wybiorę seans specjalny dla dzieci. Druga moja propozycja to basen. Zrezygnowałam z niego jednak, bo było zbyt ładnie na zewnątrz żeby siedzieć w zamkniętym basenie (niestety brak jest w naszej okolicy basenu zewnętrznego). Na spontanie wybrałam Park Dinozaurów. Byłam zadowolona, że spędzimy wspólnie miło czas z dziećmi, że pokażemy Dominikowi coś nowego. Niestety, tylko ja byłam zadowolona. Patryk szukał dziury w całym. Zaczął od tego, że wymyślam, że Dominik jest za mały, że będzie się bał. Szukał byle jakiego powodu, żeby tylko zostać w domu. Nie udało mu się to. Pojechaliśmy… Dla mnie taki wyjazd to nowość, więc wybaczcie, że opisuję go jakbyśmy pojechać przynajmniej do Disneylandu, ale przez ostatnie kilka miesięcy naprawdę czułam, że jesteśmy „uziemieni” na własnym podwórku! Wracając więc do wypadu: było naprawdę cudownie! Pogoda dopisała w 100%, dzieci zadowolone, grzeczne, Patryk również zmienił nastawienie. Dominik był zachwycony. Od razu pobiegł leśną ścieżką edukacyjną, aby oglądać piękne okazy dinozaurów. Szedł z Patrykiem z przodu i co chwilę krzyczał ,,Mamo, patrz! Mamo, patrz!”.
W parku większość zwiedzających to rodziny z dziećmi. Zauważyłam, że rodzice małych dzieci (0-6 lat) są zaangażowania w oprowadzanie, nie są zmęczeni, raczej uśmiechnięci. Starają się zrobić dobre wrażenie. Natomiast rodzice, a raczej tatusiowe dzieci starszych spędzają czas z rodziną jakby za ,,karę”. Idą gdzieś z tyłu, są nieobecni. Miałam wrażenia jakby czekali kiedy te męczarnie się skończą i w końcu będą mogli napić się piwa. Patryk pewnie też o tym myślał, zwłaszcza kiedy stał godzinę w kolejce po frytki!!! 
A mamy? Mamy zwiedzają spokojnie, nawet nie słyszałam żadnej krzyczącej, może jedną, która płonęła do swojego męża Puszcza oko. W większości rodzin ojcowie bawią się z dziećmi na placu zabaw, a matki pilnują, żeby dzieci coś zjadły. Najbardziej podczas tego wypadu denerwowali mnie inni rodzice, którzy nie dostosowywali się do regulaminu parku!!! Może wyjdę na osobę czepiającą się, ale jak mamy nauczyć dziecka obowiązujących zasad, skoro dosłownie wszyscy je łamali?! Chodzi o wchodzenie poza ogrodzenie i robienie zdjęć z okazami. Na ścieżce spotkałam jeszcze jedną parę, która zabraniała tego dzieciom, pozostali jak jeden mąż, wsadzali dzieci w paszcze dinozaurów i robili zdjęcia!!! Czasami mam wrażenie, że rodzice są gorsi niż ich dzieci!
Szczerze polecam to miejsce. Młodsze dzieci będą zachwycone ogromnymi dinozaurami, placem zabaw i oswojonymi sarenkami, a starsze, czytając tabliczki przy każdym z dinozaurów, wiele się o nich dowiedzą. Rodzice spokojnie mogą się zrelaksować: las, śpiew ptaków, w restauracji kawa, a dla spragnionych tatusiów nawet piwo. Dziwnie jednak wygląda rodzic pijący alkohol tuż przy placu zabaw. Ogólnie alkohol do tego miejsca mi nie pasuje, bo większość osób zwiedzających to jednak dzieci.
Spędzajmy czas z dziećmi, pokazujmy im świat, uczmy prawidłowych zachowań. Warto czasami zamienić znudzoną minę na uśmiech, bo właśnie te wspólne chwile nasze dzieci zapamiętają na długo! 
Wielu rodziców, zwłaszcza tatusiów, mawia, że dzieciaki „jeszcze się w życiu na zwiedzają”. Tak, to prawda, w przyszłości same będą podróżować, z pewnością częściej i dalej niż dziś ich rodzice, ale to właśnie teraz mamy okazję być ich pierwszymi przewodnikami. Nieważne jak daleko ich zabierzemy, ważne by kiedyś zapamiętały, że to MY wzbudzaliśmy w nich ciekawość świata, nawet podczas takich niedalekiej rodzinnych wycieczek jak ta, którą opisałam. Od czegoś trzeba przecież zacząć Puszcza oko.

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!