„Czy oni wrócą kiedyś z tego NIEBA?”…

„Czy oni wrócą kiedyś z tego NIEBA?”…

„Mamusiu, a co to jest cmentarz?”

– „To miejsce, gdzie chodzimy żeby wspominać tych, którzy odeszli. To jest ich miejsce, tam są ich groby.”

„A co to jest grób?”
…..

Olka:

Pamiętam jak mnie tłumaczono: „Tu leży pradziadek i prababcia”. Pamiętam, że nie potrafiłam pojąć dlaczego leżą, a nie wstaną i wyjdą spod tej kamiennej płyty. Ale świadomość, że tam „leżą” i są „zmarli” spowodowała, że panicznie bałam się cmentarza. Nocami miewałam koszmary, śniły mi się trumny.

Jako dziecko uczestniczyłam w kilku pogrzebach. Wtedy jeszcze „trendy” w przygotowywaniu ciał zmarłych do ich ostatniej uroczystości były nieco inne: ich twarze trupiobiałe, mocno zmienione, czasami przerażające. Potem śniły mi się te twarze i moi zmarli krewni w trumnach po nocach. Bardzo długo nie potrafiłam oswoić się z tematem umierania, w dużej mierze z powodu sposobu, w jaki mi przedstawiano śmierć w dzieciństwie, albo dlatego, że nikt mi nigdy nie spróbował tego zjawiska wytłumaczyć w odpowiedni dla mojego wieku sposób.

Niestety, nie udało mi się uniknąć tego by brak wrażliwości doroslych w tym temacie dotknął także moje dzieci: w przedszkolu 4-letnia Natalka i 3-letni Emil usłyszeli o „powstaniu z prochu i obróceniu w proch”, oraz „kopaniu umarłych w ziemi” i bardzo długo wyprowadzałam ich potem z traumy po tej lekcji religii!

Dlatego sama starałam się od początku bardzo rozważnie im wyjaśniać, lub raczej „przedstawiać” te trudne zagadnienia. Kiedy zmarła ich prababcia, wytłumaczyłam, że przestała już chorować i poszła do nieba, gdzie jest szczęśliwa i teraz „wszystkich już z góry rozpoznaje bez problemu”… (😊)

Na pogrzeb w kościele ich nie zabrałam, nie chciałam też by widziały jak trumna składana jest w ziemi. Byli zbyt mali bym mogła im to odpowiednio wytłumaczyć. Ale kiedy grób był już usypany i obłożony kwiatami, położyły na nim swoje róże, by „babcia Zosia miała też od nich prezent ‚na drogę’…” Nie wiem jak dokładnie to sobie poukładaly w głowie. Być może wyobraziły sobie sprawną teleportacje babci do nieba (😊), a może wcale się nad tym nie zastanawialy? Dla mnie najważniejsze było to, że cała sytuacja nie wywołała u nich stresu, który mógłby im towarzyszyć również w przyszłości.

Moje starsze dzieciaki rozumieją teraz dużo więcej, wiedzą czym jest śmierć, ale odbierają ją dość naturalnie. Kiedy pytają o nią, staram się odpowiadać im szczerze, spokojnie i tak mądrze jak tylko potrafię. Nie chcę by zostały pozostawione z tym tematem same z powodu strachu dorosłych przed takimi rozmowami. Natalka interesuje się medycyną, więc rozmawiam z nią o transplantologii. Dzięki temu wie, że każdy może po śmierci uratować komuś życie.😊

A Maciuś? Zapytał mnie wczoraj czy zmarli idą do nieba. Odpowiedziałam: „Słyszałam, że tak właśnie jest i super jeśli to prawda! Ale nigdy nie rozmawiałam z nikim kto tam był, więc nie mogę mieć pewności” 😂.
A on na to: „A oni wracają później z nieba na ziemię?”
Więc odpowiedziałam, że „nie wracają, dlatego nie mogą nam o tym opowiedzieć, więc możemy sobie tylko wyobrażać jak tam jest”.
I temat był na tamtą chwilę załatwiony. Maciek miał poczucie, że wie trochę więcej, jego wyobraźnia została pobudzona, a ja nie wystraszyłam go opowieściami o duchach.

1 listopada zabieram ich na groby moich dziadków i dużo im o nich opowiadam. Lubią te wycieczki. Mam nadzieję, że w przyszłości bez problemu będą kontynuować tą tradycję, szanować i dbać o „miejsca pamięci po zmarłych”. Tak im to zawsze tłumaczyłam (choć dziś znają już całą prawdę o pochówku) i tak właśnie odpowiedziałam na pytanie Maćka o grób, które zacytowalam wcześniej.

A czy obchodzimy Halloween? Jasne, że tak! Choć to trochę trudne, bo każde z nich ma na zabawy w ten dzień inny pomysł. Maciek lubi rozdawać cukierki „strachom”, które odwiedzają nas w ten dzień w domu, Emil i Natalia wolą sami się przebrać za upiory, ale po domach nie chodzą. Zamiast tego robią cukierkowe przyjęcia u babci (i nawet mnie to nie bulwersuje – cukierek raz na jakiś czas nie jest taki zły!), lub uczestniczą w „dyniowych” przyjęciach u swoich kolegów (tak było w tym roku). Wiedzą, że to zapożyczona tradycja, nie dorabiam do tego żadnej ideologii. Póki mają na to ochotę, niech się bawią! A kiedy pytają dlaczego „Kościół nie uznaje Halloween”, po prostu wyjasniam im to i tyle. 😊

Ewka:

Wczoraj dzieciaki, oraz niektórzy dorośli wariowali przy okazji Halloween. Święto, które od lat budzi w naszym kraju kontrowersje. Mimo wszystko również my postanowilismy w tym roku dołączyć do zabawy, która zdążyła już przekonać do siebie większość naszych znajomych i ich dzieci. Nie „czcimy i nie wychwalamy szatana”. My po prostu dobrze sie bawimy! Gdybyśmy chcieli zagłębić się w tak krytykowaną  symbolikę Halloween, musielibysmy również zweryfikować wiele innych „dodatków” do naszego codziennego życia – istnieje wiele znaków i symboli, z którymi mamy do czynienia na co dzień, co do których łowcy teorii spiskowych na pewno mieliby wiele do powiedzenia… Ważne żeby nie dać się zwariować: wczoraj przygotowaliśmy paczuszki ze słodkościami dla „straszydeł” odwiedzających nasz dom, przebraliśmy nasze dzieci w halloweenowe stroje i razem z nimi cieszylismy się tą upiorną jesienną atmosferą, która powoli przybliża nas do ukochanej przez nas „bożonarodzeniowe gorączki” 😃.

Dziś Dzień Wszystkich Świętych. Kto z nas nie pożegnał bliskiej nam osoby? Na samą myśl o bliskich, którym towarzyszyłam w ostatniej ich drodze, dopada mnie uczucie wielkiego smutku. Ale taka jest kolej rzeczy. Przecież rodzimy się żeby umrzeć.

Kiedy ja byłam mała, w naszej rodzinie … ludzie nie umierali. To nie był jeszcze ich czas. Wszyscy byli młodzi. Dopiero kiedy skończyłam 9 lat odeszła moja babcia. Nikt nie musiał mi tłumaczyć, wyjaśniać co się stało. Byłam już duża. Wczesniej temat śmierci był mi znany. Co niedzielę odwiedziliśmy groby naszych bliskich. Nie było mi dane poznać mojego dziadka, więc od najmłodszych lat odwiedzałam go na cmentarzu…

Moje dzieci są jeszcze małe, ale Dominikowi już tłumaczę czym jest śmierć, gdzie znajdują się nasi zmarli bliscy, bo jak tego nie robić, skoro zadaje pytania! Nie zagłębiam się przy tym w filozofię życia i śmierci, odpowiadam konkretnie –  tak by zrozumiał. Z chęcią chodzi z nami na cmentarz i zapala znicze. Zawsze pyta o kolejne groby, które nie są dla niego anonimowe, on wie, że „to jest grób dziadka Mietka i babci Heli”, że „zaraz pójdzie do dziadka Bronka, a później do dziadka Czasia – tego co pracował na kolei” 😊

Na szczęście nie zadaje jeszcze trudnych pytań, ale kiedy już zacznie, na pewno nie skrzywdzę  go opowieściami, których nie będzie w stanie zrozumieć. Wiem, że moim dzieciom należy się odpowiednia do ich wieku wiedza, której się domagają. Nawet jeśli dla mnie udzielenie odpowiedzi na niektóre pytania wydaje się nieziemsko trudne.😉

Dodaj komentarz

Zamknij

O której kawa?!